Rząd Niemiec opublikował nową strategię wojskową, która zakłada rozwój, modernizację i zwiększenie potencjału Bundeswehry w perspektywie do 2039 roku. Dokument komentowała na antenie Radia Wnet redaktor naczelna Radia Debata Aleksandra Fedorska.

Jak podkreśliła, Berlin nie ukrywa swoich ambicji i chce stać się główną siłą militarną Europy.

Zdaniem Aleksandry Fedorskiej nowa strategia jest przede wszystkim potwierdzeniem kierunku, który Berlin obrał już wcześniej po rosyjskiej agresji na Ukrainę.

To są niemieckie ambicje, że będą mieli największą armię, najskuteczniejszą na kontynencie – powiedziała.

Jak zaznaczyła, minister obrony Boris Pistorius nie przedstawił rewolucyjnych nowych pomysłów, lecz zebrał w jednym dokumencie wcześniejsze deklaracje niemieckiego rządu.

– Nie powiedział nam właściwie nic nowego, tylko nowymi słowami swoim głosem powiedział to, co wcześniej już kanclerz Merz i eksperci mówili – dodała.

Jednym z najważniejszych elementów strategii są gigantyczne wydatki na obronność. Berlin planuje przeznaczyć na ten cel około 500 miliardów euro.

– Gigantyczne pół biliona euro. Pół biliona euro – podkreśliła Fedorska.

Jak wskazała, środki mają zostać przeznaczone zarówno na wsparcie niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, jak i zakup najnowocześniejszego uzbrojenia za granicą.

Według rozmówczyni Radia Wnet Niemcy próbują obecnie dokonać głębokiej zmiany społecznej mentalności. Po dekadach dominacji pacyfizmu dziś w debacie publicznej coraz częściej pojawia się hasło gotowości do wojny.

– To słowo jest takim słowem klucz: gotowość do wojny – zaznaczyła.

Fedorska zwróciła uwagę, że społeczeństwo niemieckie pozostaje w tej sprawie mocno podzielone.

– Mamy nadal środowiska bardzo pacyfistyczne, ale mamy także tę drugą grupę, która absolutnie popiera zbrojenie się – powiedziała.

W ocenie Aleksandry Fedorskiej Niemcy coraz śmielej widzą siebie jako lidera struktur bezpieczeństwa w Europie, również w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

– Oczywiście przywódczo – odpowiedziała pytana o rolę Berlina w NATO.

Jak dodała, w niemieckiej debacie coraz częściej pojawia się pojęcie „europejskiego NATO”, co budzi jej niepokój.

– Bardzo nie lubię tego terminu europejskie NATO, a coraz częściej ten termin się pojawia – podkreśliła.

Fedorska wskazała również, że niemieckie ambicje zderzają się z interesami Francji. Przykładem jest wspólny projekt nowego myśliwca bojowego wart około 100 miliardów euro.

– Państwa się kłócą, kto będzie przywódcą i nie mogą sobie z tym poradzić. Projekt jest w zawieszeniu – oceniła.

Pod koniec rozmowy ekspertka odniosła się także do decyzji niemieckiego sądu administracyjnego w Koblenz, który zakwestionował część kontroli granicznych wobec Luksemburga.

– Sąd administracyjny w Koblenz orzekł, że jednostronne kontrole granicy są niezgodne z prawem europejskim – powiedziała.

Jak zaznaczyła, podobna sprawa dotycząca granicy polsko-niemieckiej nadal czeka na rozstrzygnięcie.