Niemieccy analitycy podkreślają, że w okresie sprawozdawczym nie odnotowano bezpośrednich ataków na cywilne jednostki pływające w rejonie morskim, jednak zagrożenie nimi utrzymuje się na wysokim poziomie. Publicznie dostępne informacje wskazują na rozmieszczenie min morskich przez Iran w cieśninie, choć raporty te nie zostały oficjalnie potwierdzone przez niemiecką stronę. Pojedyncze statki próbują nadal koordynować ewentualne ruchy z irańskimi władzami, lecz nie jest jasne, jak Teheran klasyfikuje jednostki powiązane z Niemcami, Izraelem czy Stanami Zjednoczonymi. Atak Iranu na bazę Diego Garcia sugeruje, że kraj ten dysponuje bronią o większym zasięgu niż zakładano wcześniej, choć dokładne dane pozostają niekompletne. Zakłócenia sygnałów AIS i GPS są szczególnie intensywne wokół Cieśniny Ormuz, co wymusza stosowanie alternatywnych metod nawigacji, takich jak logi Dopplera przy wejściu do portu w Mina al-Fahal.

Od początku konfliktu w regionie zaatakowano łącznie dziewiętnaście statków handlowych. Niektóre z nich odniosły poważne uszkodzenia, choć w ostatnim okresie nie doszło do bezpośrednich trafień. Wśród incydentów znalazły się uderzenia w tankowce, ropowce oraz kontenerowce, powodujące pożary, wycieki i ofiary śmiertelne. Kilka jednostek dryfuje do dziś z uszkodzonymi kadłubami lub silnikami, a załogi ewakuowano w trybie pilnym. Niemieckie służby podkreślają, że irańska marynarka wojenna jest w dużej mierze sparaliżowana, lecz Gwardia Rewolucyjna nadal dysponuje szerokim dostępem do małych jednostek bojowych, dronów i pocisków. Ataki Teheranu skierowane są obecnie także przeciwko infrastrukturze morskiej państw nadbrzeżnych Zatoki, sięgając aż do wybrzeża Omanu na Morzu Arabskim. Istnieje realne ryzyko, że w pobliżu cywilnych statków dojdzie do przypadkowych uszkodzeń – czy to od irańskich uderzeń, czy od szczątków obrony sąsiadów.

Huti w Jemenie ogłosili wznowienie ataków na żeglugę, choć na razie nie wprowadzili ich w życie. Niemieckie Centrum Bezpieczeństwa Morskiego (MSchLtg) utrzymuje jednak zalecenie dla niemieckich armatorów, by unikali prób przejścia przez Cieśninę Ormuz. Ryzyko ataków w Morzu Czerwonym oceniane jest obecnie jako wysokie. Wszystkie statki i załogi w regionie znajdują się pod bezpośrednim zagrożeniem. Zarówno marynarze, jak i jednostki są uwięzione i nie mogą opuścić Zatoki. Próba tranzytu w obecnych warunkach uznawana jest za skrajnie niebezpieczną. Według oceny niemieckich ekspertów potencjał zagrożenia w Zatoce Perskiej i przyległych obszarach należy nadal traktować jako bardzo wysoki, a wznowienie uderzeń na statki handlowe jest uważane za nieuniknione. Całościowy poziom ryzyka morskiego utrzymywany jest na poziomie krytycznym.

Cieśnina Ormuz od dekad stanowi kluczowy element globalnego łańcucha dostaw energii. Przez ten wąski przesmyk, którego szerokość w najwęższym miejscu wynosi zaledwie około 33 kilometrów, przepływa codziennie około 20 milionów baryłek ropy naftowej – czyli niemal jedna piąta całego transportu morskiego tego surowca na świecie. Oprócz surowej ropy transportowane są rafinowane produkty naftowe, chemikalia, a także ogromne ilości skroplonego gazu ziemnego (LNG). Katar, największy eksporter LNG na globie, wysyła przez Ormuz prawie 19 procent światowej produkcji tego paliwa. Razem z Emiratami Arabskimi, Arabią Saudyjską i innymi państwami Zatoki cieśnina obsługuje blisko jedną trzecią światowego handlu LNG. Alternatywne trasy są ograniczone lub praktycznie nie istnieją, co dotyczy zwłaszcza dla krajów takich jak Iran, Kuwejt, Katar czy Bahrajn, których eksport energii zależy niemal wyłącznie od tego korytarza morskiego.

Blokada wprowadzona przez irańskie władze już teraz wywołuje poważne skutki ekonomiczne. Ceny ropy na międzynarodowych rynkach gwałtownie wzrosły, a wraz z nimi koszty paliw, transportu i energii. Zakłócenia w łańcuchach dostaw dotykają zarówno kraje azjatyckie, w tym Chiny, Indie, Japonię i Koreę Południową jak i Europę. Niemcy, które importują znaczną część ropy i produktów naftowych z regionu Zatoki, odczuwają boleśnie rosnące ceny benzyny i oleju opałowego. Eksperci Międzynarodowej Agencji Energetycznej, w tym jej szef Fatih Birol, ostrzegają wprost:

Jeżeli wszystkie te czynniki połączymy, światowa gospodarka stanie przed ogromnym, ogromnym ryzykiem, o ile Cieśnina Ormuz nie zostanie wkrótce ponownie otwarta.

Wzrost kosztów logistyki przekłada się na droższe towary w sklepach, wyższą inflację i zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego w krajach zależnych od importu.

Wstrzymanie ruchu w cieśninie wpływa także na globalny handel chemikaliami i produktami przemysłowymi. Państwa o silnie rozwiniętym sektorze petrochemicznym, takie jak Niemcy, ryzykują przerwy w produkcji nawozów, tworzyw sztucznych i leków. Wysokie ceny energii mogą dodatkowo osłabić konkurencyjność europejskiego przemysłu. Nawet jeśli blokada potrwa tylko kilka tygodni, jej skutki będą odczuwalne przez miesiące, a być może lata. Kraje azjatyckie, które w ostatnich czternastu miesiącach zwiększyły import ropy i LNG właśnie przez Ormuz, muszą teraz szukać pilnych rozwiązań, lecz możliwości są ograniczone.

Niemieckie służby morskie monitorują sytuację na bieżąco, analizując dane AIS oraz konsultując się z armatorami. Według tych informacji około 137 statków powiązanych z Niemcami znajduje się w obszarze zainteresowania, z czego 51 utknęło obecnie w Zatoce Perskiej. Porty w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Omanie, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Katarze działają z różnym stopniem ograniczeń. Niektóre terminale naftowe i gazowe są częściowo wyłączone, inne pracują z obniżoną przepustowością. Operacje lotnicze i zmiany załóg są utrudnione, a dostawy zaopatrzenia dla statków mocno ograniczone. W tej sytuacji niemieccy eksperci podkreślają konieczność ostrożności i unikania niepotrzebnego ryzyka.

[Autor, Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]

[Tytuł, lead, sekcja "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla Polski", a także niektóre śródtytuły od Redakcji]