Rafineria PCK w Schwedt, jedna z największych rafinerii w Niemczech, ponownie znalazła się w centrum polityczno-gospodarczej gry pomiędzy Berlinem, Moskwą i Warszawą. O kulisach sprawy mówiła Aleksandra Fedorska, redaktor naczelna Radia Debata, wskazując, że sytuacja ma ogromne znaczenie nie tylko dla Niemiec, ale także dla Polski i całego regionu.
Jak tłumaczyła Fedorska, rafineria PCK odpowiada za dostawy paliw dla Berlina, północno-wschodnich Niemiec, a częściowo także zachodniej Polski. Zakład produkuje zarówno paliwa lotnicze, jak i asfalt czy paliwa dla transportu.
- Jest to w miarę duża rafineria, piąta co do wielkości w Niemczech - podkreślała.
Problem polega jednak na tym, że większościowym udziałowcem zakładu pozostaje rosyjski Rosnieft, który posiada około 54 proc. udziałów. Choć niemiecki rząd objął rafinerię zarządem komisarycznym i zamroził możliwość transferu środków do Rosji, formalnie zakład nadal pozostaje rosyjski.
Fedorska wskazywała, że sytuacja skomplikowała się po decyzji Rosji o ograniczeniu przesyłu ropy do rafinerii.
- Rosja zachowała się bardzo nierozsądnie, bo już nie pozwoli na to, żeby jej siecią transportowana była ropa do tej rafinerii - mówiła.
Do tej pory część surowca nadal docierała rosyjską infrastrukturą. Po ograniczeniu dostaw rafineria zaczęła szukać alternatywnych źródeł zaopatrzenia i zwróciła się w stronę Polski.
Zdaniem Aleksandry Fedorskiej Polska znajduje się obecnie w bardzo korzystnej pozycji negocjacyjnej. Kluczowe znaczenie ma tutaj zarówno przebiegający przez Polskę rurociąg „Przyjaźń”, jak i infrastruktura Naftoportu w Gdańsku.
- Przez nasz teren przechodzi ropociąg Drużba ze wschodu w kierunku zachodniej Europy. Ponieważ jest to nasz teren i zarządza nim PERN, mamy dobre karty - podkreślała.
Dodatkowym atutem jest możliwość sprowadzania ropy drogą morską do Gdańska, a następnie przesyłania jej dalej rurociągami.
- Z kierunku zachodniego możliwości przesyłowe są już praktycznie wykorzystane. Gdyby Niemcy musieli dowozić ropę cysternami, koszty byłyby gigantyczne - zaznaczała.
Fedorska ujawniła również, że w Niemczech pojawił się pomysł rozwiązania problemu poprzez wykorzystanie pośrednika.
- Niemcy będą chcieli namówić Polaków, żeby zrobić taką machlojkę, takie kłamstwo, że ropę kupi brytyjski Shell, a potem sprzeda ją Rosnieftowi - mówiła.
Według niej wszyscy uczestnicy operacji mieliby świadomość rzeczywistego celu całej transakcji, jednak formalnie nie byłaby ona przedstawiana jako współpraca z Rosją.
Fedorska zwracała uwagę, że niemieckie społeczeństwo oraz część elit politycznych nadal postrzega Rosję jako naturalnego partnera energetycznego.
- Niemcy wybierają kierunek wschodni i Rosję, a nie Amerykę. Oni boją się zależności od USA - oceniała.
Jej zdaniem w Berlinie dominuje przekonanie, że po zakończeniu wojny relacje gospodarcze z Moskwą powinny wrócić do wcześniejszego modelu.
- Woleliby z powrotem wrócić do dostaw z Rosji. Wojna musiałaby się zakończyć, żeby można było wrócić do business as usual - podkreślała.
W rozmowie pojawił się także temat współpracy wojskowej Polski i Niemiec. Fedorska mówiła o planowanym porozumieniu dotyczącym transferu wojsk przez terytorium Polski oraz o niemieckich planach zaangażowania przy zabezpieczeniach granicznych w pobliżu obwodu kaliningradzkiego.
- Mowa jest o około 70 niemieckich saperach, którzy mają brać udział w budowie naszych zabezpieczeń granicznych - wskazywała.
Dziennikarka podkreślała jednak, że jej zdaniem obecność niemieckiego wojska przy strategicznych zabezpieczeniach granicy budzi poważne wątpliwości.
- Niemcy nie powinni być obecni przy takich pracach. Relacje niemiecko-rosyjskie są historycznie bardzo specyficzne - oceniła.