W marcu 2026 roku niemiecki rząd i inwestorzy z niepokojem śledzą rozwój sytuacji na rynku obligacji skarbowych. Rentowność niemieckich dziesięcioletnich obligacji skarbowych przekroczyła właśnie próg 3 procent, co stanowi najwyższy poziom od 2011 roku. Jeszcze przed wybuchem konfliktu z Iranem oscylowała ona wokół 2,7 procent. Jak podkreślają eksperci z Centrum Badań Ekonomicznych Europy ZEW oraz Landesbank Baden-Württemberg, ten trend nie jest już tylko chwilowym wachnięciem rynku. Oznacza on realny wzrost kosztów obsługi długu publicznego, który wkrótce może sięgnąć 120-150 miliardów euro rocznie na wszystkich szczeblach władzy od federacji przez kraje związkowe po gminy.
Niemcy od lat korzystały z wizerunku najbezpieczniejszego dłużnika w strefie euro, a ich obligacje uchodziły za bezpieczną przystań w czasach kryzysu. Dziś jednak sytuacja się odwróciła. Niemieckie papiery skarbowe są obciążane dodatkową premią za ryzyko, co podnosi koszty nowej emisji i rolowania istniejącego długu. Bundesfinanzagentur planuje w 2026 roku rekordową emisję na poziomie 512 miliardów euro, z czego tylko w drugim kwartale ma to być 115,5 miliarda euro. Każda nowa transza obligacji emitowana po wyższej rentowności oznacza wyższe odsetki, które ostatecznie spadają na barki podatników.
Kluczowym czynnikiem napędzającym wzrost długu jest uruchomione w 2025 roku specjalne fundusze dla infrastruktury i neutralności klimatycznej. Rząd federalny zdecydował się na kredytowe finansowanie programu o wartości aż 500 miliardów euro, co wymagało zmiany konstytucji i obejścia klasycznej hamulca zadłużenia. Fundusz, podzielony na trzy filary - 300 miliardów dla poziomu federalnego, 100 miliardów dla krajów związkowych i 100 miliardów na klimat i transformację - ma służyć modernizacji kraju: budowie dróg, kolei, szkół, szpitali, cyfrowej infrastruktury oraz przyspieszeniu transformacji energetycznej. Środki są już w dużej części uruchomione. W 2025 roku z funduszu wydano 24 miliardy euro, a w 2026 planowane jest 58 miliardów.
W efekcie całkowite zadłużenie publiczne Niemiec zmierza w kierunku czterech bilionów euro. Zyskują na tym przede wszystkim inwestorzy prywatni i instytucjonalni, którzy kupują Bundesanleihen po wyższych rentownościach. Jeszcze kilka lat temu takie obligacje dawały niemal zerowe stopy zwrotu, dziś oferują już ponad 3 procent przy zachowaniu najwyższej oceny ratingowej AAA. Dla funduszy emerytalnych, ubezpieczycieli i inwestorów indywidualnych jest to atrakcyjna alternatywa wobec ryzykowniejszych aktywów, zwłaszcza w czasach niepewności geopolitycznej.
Sytuacja jest tym trudniejsza, że równolegle z wyższymi rentownościami obligacji skarbowych rosną też koszty finansowania na poziomie krajów związkowych i gmin, które nie korzystają z tak dobrej wiarygodności jak Bund. W rezultacie cały system finansów publicznych staje się coraz droższy. Elmar Völker z LBBW podkreśla, że skutki są trudne do precyzyjnego oszacowania, ale ciągłe zakłócenia w łańcuchach dostaw i ewentualne podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny tylko pogłębią problemy.
Podsumowując, wzrost rentowności niemieckich obligacji skarbowych nie jest tylko technicznym zjawiskiem na rynku kapitałowym. Jest to bezpośredni sygnał rosnących kosztów całego niemieckiego modelu zadłużenia, wzmocniony przez ambitny program specjalnych funduszy na infrastrukturę i klimat. 500 miliardów euro dodatkowego długu, emitowanego poprzez obligacje, przyniesie korzyści inwestorom poszukującym bezpiecznych i coraz lepiej oprocentowanych papierów, ale dla państwa oznacza to wieloletnie obciążenie budżetu rzędu 120-150 miliardów euro rocznie.