Mimo sankcji nałożonych na Rosję i wojny na Ukrainie wiele europejskich banków, w tym UniCredit, Raiffeisen i ING, zostało nadal na tym rynku. Bronią się argumentując, że decyzje o wycofaniu się z Rosji są skomplikowane przez szereg czynników.
Sankcje gospodarcze wprowadzone przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone zmusiły banki do nowej oceny ryzyka i etyki prowadzenia działalności w kraju, który jest coraz bardziej izolowany na arenie międzynarodowej.
Raiffeisen Bank International (RBI), który nadal prowadzi działalność w Rosji mimo nacisków Europejskiej Centralnego Banku (ECB), napotkał poważne kłopoty prawne. Rosyjskie sądy nakazały mu wypłaty odszkodowań, w tym w sporze z oligarchą Olegiem Deripaską. W odpowiedzi rząd w Wiedniu lobbuje w Brukseli za zmianami w pakiecie sankcji nr 19. Tu chodzi o zwolnienie z blokady akcji budowlanej firmy Strabag o wartości około 2 miliardów euro, kontrolowanych przez Deripaskę. Te środki miałyby posłużyć jako rekompensata dla RBI. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Austrii podkreśla, że chodzi o ochronę interesów europejskich firm i zapobieganie nieuzasadnionemu wzbogaceniu Moskwy. Jednak pomysł budzi kontrowersje wśród innych państw członkowskich. Dyplomaci z kilku stolic UE ostrzegają, że taki wyjątek wysyłałby zły sygnał: zachęcałby banki do utrzymywania obecności w Rosji, zamiast przyspieszać wyjście. Akcje RBI na wiedeńskiej giełdzie wzrosły o ponad 6 proc. po doniesieniach o negocjacjach, ale Komisja Europejska i bank milczą w sprawie szczegółów. To pokazuje, jak delikatna jest równowaga między wsparciem biznesu a zasadami solidarności unijnej.
Podobne perypetie dotykają holendersko-belgijskiego ING. W styczniu 2025 r. ogłoszono sprzedaż rosyjskiej spółki zależnej ING Bank (Eurasia) JSC lokalnemu nabywcy Global Development, co miało zakończyć obecność grupy na rynku rosyjskim. Transakcja miała zakończyć się w trzecim kwartale, ale brak wszystkich wymaganych zgód regulacyjnych opóźnił proces. ING podkreśla, że nadal dąży do finalizacji, bez istotnych zmian w prognozowanym wpływie finansowym: strata netto około 800 milionów euro, w tym 500 milionów z tytułu utraty wartości aktywów i 300 milionów z recyclingu różnic kursowych. Od lutego 2022 r. bank wstrzymał nowe interesy z rosyjskimi podmiotami, zredukował operacje i odciął systemy od globalnej sieci. Ekspozycja poza Rosją na klientów z tego kraju spadła o ponad 85 proc., do 700 milionów euro na koniec czerwca 2025 r., z czego 300 milionów jest ubezpieczonych przez agencje kredytowe eksportu. Mimo to, CET1 ratio ING ucierpi o około 7 punktów bazowych. To przypomnienie, że nawet planowane wyjścia stają się maratonem biurokratycznym w warunkach sankcji.
Najostrzejszy cios spadł na niemiecką Commerzbank. W maju 2024 r. moskiewski sąd zatwierdził konfiskatę aktywów banku i europejskiej filii JP Morgan o łącznej wartości 12,4 miliona euro. Decyzja wynika ze sporu z rosyjskim Transkapitalbank, który domaga się rekompensaty za sankcje UE z kwietnia 2022 r. To nie jedyny front: w czerwcu sąd w Sankt Petersburgu przyznał rosyjskiej firmie RusChemAlliance aktywa Commerzbank warte 95 milionów euro w związku z odwołanym projektem gazowym Linde w Ust-Luga, finansowanym częściowo przez bank. Dotyczy to obligacji, nieruchomości i lokat, w tym budynku w centrum Moskwy. Commerzbank, podobnie jak inni, może się odwołać, ale fala pozwów – w tym od Deutsche Bank i Unicredit – sugeruje serię dalszych konfiskat. Rosja odpowiada na zachodnie restrykcje eskalacją: wymusza sprzedaż aktywów po zaniżonych cenach, instaluje nowych menedżerów w spółkach zależnych i blokuje wyjścia. Według analizy Yale School of Management, ponad tysiąc firm opuściło już rynek, ale setki tkwią w pułapce, jak Auchan czy Benetton. ECB ponawia apele o całkowite zerwanie więzi z Rosją.