– Polska jest jednym z najkonkretniejszych, najpoprawniejszych i najsprawniejszych państw w Europie w tej kwestii: odpowiada szybko, zgodnie i zawsze korzystnie – mówi Wirtualnej Polsce kierownik niemieckiego centrum deportacyjnego w Eisenhüttenstadt Olaf Jensen. Czy słowa Niemca o tym, że Polacy odpowiadają "zawsze korzystnie" powinny nas niepokoić?

Granicząca z Polską Brandenburgia chce szybko i sprawnie deportować osoby ubiegające się o azyl, które przybywają tam z innych krajów UE. W tym celu otwiera w przygranicznym mieście Eisenhüttenstadt nowe centrum deportacyjne.

Federalna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser i jej brandenburska koleżanka Katrin Lange (obie SPD) podpisały porozumienie w sprawie tzw. Centrum Dublińskiego, które zostanie utworzone na terenie centralnego ośrodka recepcyjnego w Eisenhüttenstadt.

Centrum powinno zapewnić miejsce dla 150–250 osób w dwóch budynkach, wtedy wszyscy uchodźcy będą umieszczeni w jednym centralnym miejscu. Ze względu na bliskość polskiej granicy można ich tam szybko zawrócić”

– powiedział portalowi B.Z-Berlin minister spraw wewnętrznych Lange.

Dziennikarz Wirtualnej Polski Tomasz Waleński był w niemieckim ośrodku Eisenhüttenstadt i rozmawiał z Olafem Jansenem, szefem Centralnego Urzędu ds. Rejestracji Cudzoziemców Brandenburgii i jednocześnie kierownikiem ośrodka recepcyjnego w Eisenhüttenstadt.

Kierownik ośrodka w rozmowie z polskim dziennikarzem stwierdził, że obowiązujące obecnie w Niemczech przepisy są "nieefektywne" i celem jest odejście od tego modelu zarządzania. Już na początku rozmowy Niemiec pochwalił działania polskiego rządu:

Polska jest jednym z najkonkretniejszych, najpoprawniejszych i najsprawniejszych państw w Europie w tej kwestii: odpowiada szybko, zgodnie i zawsze korzystnie. Krótko mówiąc: można dobrze współpracować z Polską (...) Istnieje duży potencjał, aby uprościć transfery między Polską a Brandenburgią i uczynić procedury bardziej wydajnymi dla obu stron

Polski dziennikarz zwrócił uwagę, że Polska, bazując na oficjalnych danych Federalnego Urzędu do spraw Migracji i Uchodźców (BAMF), przyjęła 340 imigrantów z Niemiec. To zdecydowanie więcej niż Włochy (zadeklarowano 10,5 tys. migrantów, przyjęto 3 osoby) czy Grecji (zadeklarowano 15,5 tys. imigrantów, przyjęto 22 osoby).

Według informacji podanych przez Wirtualną Polskę drogą przez Eisenhüttenstadt do naszego kraju może trafiać około 1000 osób rocznie, ale – jak podkreślono – "żadna z niemieckich instytucji nie chciała podać tej liczby oficjalnie".

Dziennikarz podkreślił, że ciepłe słowa niemieckiego urzędnika o tym, że Polacy odpowiadają "zawsze korzystnie" mogą być niepokojące.

Czy to znaczy, że Niemcy oczekują, że przyjmiemy dowolną liczbę migrantów i są tego pewni? Niepokój może budzić też niechęć do oficjalnego podawania liczby deportowanych

– pisze Tomasz Waleński.